Był moment w moim życiu, kiedy wszystko się zatrzymało.
Rozstanie. Rozwód. Zostałam sama, z małym dzieckiem i światem, który nagle wyglądał zupełnie inaczej.
Czas, w którym musiałam nauczyć się żyć na nowo sama licząc tylko na siebie.
I właśnie wtedy zaczęła się moja droga.
Na początku nie było kamieni. Była fascynacja tworzeniem i potrzeba nauczenia się czegoś od podstaw.
Zapisałam się do szkoły jubilerskiej, bo chciałam robić biżuterię naprawdę — świadomie.
Potem przyszła pandemia i wszystko się zatrzymało.
Ale ja nie.
Zaczęłam uczyć się sama. Godzinami, z tutoriali, próbując, testując, popełniając błędy. Tworząc coś, co było tylko moje.
Z czasem zaczęłam odkrywać świat kamieni. Nie tylko ich piękno — ale też ich znaczenie, energię, wpływ na nas. To mnie wciągnęło całkowicie.
Zaczęłam się uczyć głębiej. Skończyłam certyfikaty z litoterapii. I do dziś nie przestaję — bo to już nie jest tylko pasja. To jest mój świat.
Nie tworzę przypadkowej biżuterii. Tworzę rzeczy, które mają znaczenie.
Życie mnie nie złamało.
Życie mnie poskładało.
Dziś jestem kobietą, która odnalazła siebie. Mam trójkę dzieci. Poznałam właściwego mężczyznę. I buduję coś, co ma sens.
Każda bransoletka, którą tworzę, niesie ze sobą intencję. Historię. Emocję.
Bo wierzę, że nawet z najtrudniejszych momentów może powstać coś pięknego.
Jeśli jesteś tutaj — to nie przypadek. 💜